Read 297 reviews from the world’s largest community for readers. Zagadkowa, dynamiczna miejska odyseja, pełna zaskakujących zwrotów akcji i splotów wydarze…
Know something we don’t about “Ślepnąc od świateł” by Kaz/Mario Kontrargument?Genius is the ultimate source of music knowledge, created by scholars like you who share facts and insight
Study with Quizlet and memorize flashcards containing terms like gritty account of sth, seductive details, sunk cost and more.
60. 16. Report. ⁃ ⁃ ⁃ ⁃ ⁃ ⁃ Blog ⁃ ⁃. Stream piorun -Od braci dla braci / Ślepnąc od Świateł 2018 by -SKRZETUSKI WIR- on desktop and mobile. Play over 320 million tracks for free on SoundCloud.
ŚLEPNĄC OD ŚWIATEŁ - ROBERT WIĘCKIEWICZ i KAMIL NOŻYŃSKI. DEPRESJA NA BASENIE. Zacznij wspierać ten kanał, a dostaniesz te bonusy:https://www.youtube.com/cha
nonton film miracle in cell no 7 sub indo bioskopkeren. Ślepi od świateł Lyrics[Intro]Mrok, mrok, mrok...Wszyscy odchodzą w mrok...Ślepi od świateł[Zwrotka 1]Na szarej glebie hajsyNa czarnym niebie gwiazdyNa białym śniegu krew z twarzyTo byłeś ty, a mógł być każdyWykrzywia mi twarz grymasGdy przechodzę, ty się zrywaszPatrzę w tył, tam pożarPatrzę w sny, walę prozacBłysk, wali piorunSpierdalać do schronówŻycie to plac bojuPrzestań skamleć "Boże, pomóż"Jutro ma kształt wojnyWiem, póki jestem przytomnyMetal uderza o metalKokaina, potem seta[Refren]Urojenia sączą się jak krwotokTen syf może zmyć tylko potopPróbuję zatamować ten myślotokTen syf może zmyć tylko potopTaśma 15 na 3, prostokątTen syf może zmyć tylko potopWszystko co miało pomóc, nie pomogło dotąd[Zwrotka 2]Przez ilość środków medycznychChodzę elektrycznyNa secie ślady zwitkiOddech płytkiPuste auto, pusty parkingRecha taśmy, recha ćwiartkiMarlboro lightyDrugi, trzeci, czwartyRuszam, mijam rondoOdwraca łeb kondomZacząłem młodoJutro zacznę na nowoDni nie karmią wspomnieńMówi mi z palmą folderBól jest pod koniecJuż się nie boję...StrzelajHow to Format Lyrics:Type out all lyrics, even if it’s a chorus that’s repeated throughout the songThe Section Header button breaks up song sections. Highlight the text then click the linkUse Bold and Italics only to distinguish between different singers in the same “Verse 1: Kanye West, Jay-Z, Both”Capitalize each lineTo move an annotation to different lyrics in the song, use the [...] menu to switch to referent editing modeAbout‘Ślepi od świateł’ to jeden z dwóch utworów stworzonych na potrzebę serialu HBO ‘Ślepnąc od świateł’. Jest on efektem współpracy Krzysztofa Skoniecznego (serialowy PioruN) i składu PRO8L3M. Niewykluczone, że pierwotnie instrumental Dj Steeza miał znaleźć się na jednym z projektów stołecznego us a question about this songCreditsRelease DateOctober 26, 2018Tags
Nic takiego jednak się nie stało – mija już doba od obejrzenia ostatniego odcinka i póki co nie stwierdziłam objawów chandry (poza tą codzienną, spowodowaną jesienno-zimową aurą), tym bardziej depresji. Po przeczytaniu „Ślepnąc od świateł” Jakuba Żulczyka patrzyłam na Warszawę, która zdaje się być jedną z bohaterek (bardzo smutnych) powieści, z domieszką smutku, odrazy i lęku. Po obejrzeniu serialu HBO o tym samym co książka tytule nie mam problemów z beztroskim spacerowaniem po mieście. A jednak „Ślepnąc…” wciska w fotel nie tylko za sprawą fabuły, bo tę już przecież znałam wcześniej, ale przede wszystkim ze względu na tak rzadkie w polskim kinie połączenie wciągającej historii z artystycznie wycyzelowanym obrazem. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że to jeden z najlepszych polskich seriali ostatnich lat. Kuba Nitecki (Kamil Nożyński) po tym, jak opuścił rodzinny Olsztyn i przyjechał do stolicy, znalazł dobrze płatne zajęcie, wynajmuje przestronny apartament, jeździ drogim autem, a wolny czas najchętniej spędza z przyjaciółką Marią Pazińską „Paziną” (Marta Malikowska). Na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od innych okołotrzydziestoletnich słoików, którzy przyjechali z prowincji do Warszawy robić karierę w korporacji. Taką wersję zresztą sprzedał rodzinie, z którą nie widuje się od dłuższego czasu. W rzeczywistości Kuba jest dilerem kokainy, który każdej nocy przemierza Warszawę i odwiedza klientów. Wśród nich znajdziemy przedstawicieli rządnej ekstremalnych doznań młodzieży, samotną i obrzydliwie bogatą mężatkę, prominentnego polityka czy wreszcie gwiazdora telewizyjnego show (postać Mariusza Fajkowskiego do złudzenia przypomina samozwańczego "króla TVN"). Kuba bardzo dba o swoje bezpieczeństwo i anonimowość – jego adres i prawdziwe dane osobowe znają tylko najbliżsi, a nad mieszkaniem, w którym przechowuje towar i pieniądze, czuwa system kamer. Jego samotny, ale pełen harmonii świat ulegnie stopniowemu załamaniu, gdy znajdzie się w posiadaniu tajemniczej torby z kokainą. Szybko okaże się, że jej zawartość należy do Daria (Jan Frycz) – nieprzewidywalnego gangstera, który właśnie opuścił więzienie i będzie chciał za wszelką cenę odzyskać skradziony mu towar. Reżyserowi serialu i do spółki z Jakubem Żulczykiem autorowi scenariusza „Ślepnąc od świateł” Krzysztofowi Skoniecznemu udaje się coś, co można nazwać twórczą wiernością oryginałowi. Zdecydowana większość fabuły to adaptacja książki Żulczyka gdzieniegdzie tylko odbiegająca od pierwowzoru i wzbogacona artystycznymi impresjami. Dzięki temu serial jest atrakcyjny i wciągający również dla tych widzów, którzy czytali książkę Żulczyka. Twórcy maksymalnie wykorzystują środki przekazu, których z natury rzeczy pozbawione są książki – mamy tu świetną grę światłem (w końcu tytuł do czegoś zobowiązuje), która sprawia, że opowiedziane z perspektywy głównego bohatera zdarzenia zlewają się w zjawiskowy miraż – niezależnie od tego, czy źródłem światła jest akurat stroboskopowa lampa w nocnym klubie, rażący neon, latarnie oświetlające warszawską jezdnię czy błysk w oku któregoś z bohaterów. Oryginalny sposób prowadzenia kamery, zdjęcia Michała Englerta i montaż Sebastiana Mialika pozwalają widzowi przenieść się w sam środek wydarzeń. Całość dopełnia muzyka Marcina Maseckiego, przeplatana rapem, który doskonale wpisuje się w klimat fabuły. Absolutnym crème de la crème jest obsada. Wiele skrajnych emocji wzbudziła kreacja Kamila Nożyńskiego, który jest muzykiem, a rola Kuby była jego pierwszym zderzeniem z aktorstwem. To oczywiście widać: Nożyński korzysta na planie z dwóch, może trzech wyrazów twarzy, a wypowiadane przez niego słowa brzmią momentami jak wyzuty z emocji syntezator mowy. Szkopuł w tym, że taka wycofana, oszczędna w uczuciach stylistyka do książkowego Jacka (tak miał na imię główny bohater Żulczyka), a tym samym serialowego Kuby, po prostu pasuje. To samo tyczy się dialogów Kuby z jego eks, czyli Pauliną (w książce miała na imię Beata): kiedy widzimy ich wspólnie po raz pierwszy, ich rozmowa jest tak drewniana, że aż… urocza. Bo autentyczna. Zresztą aktorskie niedomagania Nożyńskiego w dwójnasób rekompensuje reszta ekipy: Cezary Pazura jako niestabilny emocjonalnie celebryta przywodzi na myśl najbardziej szaleńcze kreacje Gary’ego Oldmana, Janusz Chabior ze swoją specyficzną powierzchownością świetnie wpisuje się w rolę mafijnego zakapiora, Robert Więckiewicz jako szef gangu – cóż, po prostu jest… Robertem Więckiewiczem, który kolejny raz pokazuje klasę, a coraz częściej doceniany przez filmowców Eryk Lubos przekonuje jako skorumpowany, targany nałogami antyprzykład stróża prawa. Na tle gwiazdorskich kreacji niczym supernowa świeci Jan Frycz w roli psychopatycznego Daria, który niczym diabeł wie wszystko o wszystkich, pojawia się i znika w najmniej oczekiwanych momentach. Czyżby stacja HBO stworzyła przepis na serial idealny? Wiele na to wskazuje, ale przy tym nie należy zapominać, że trzonem tego sukcesu pozostaje znakomity materiał w postaci historii napisanej przez Żulczyka. „Ślepnąc od świateł” to nie tylko pełna zwrotów akcji, dobrze pomyślana fabuła, ale również poruszająca opowieść o piekle, jakie fundują nam nałogi: niezależnie od tego, czy tak jak w „Ślepnąc…” chodzi o narkotyki (cytując jednego z bohaterów serialu, „narkotyki to zło”), czy też o chciwość, seks, jedzenie, władzę, hazard, nowe technologie (niepotrzebne skreślić lub zastąpić dowolnym zapychaczem wewnętrznej pustki). Żulczyk i Skonieczny cichym, ale równie negatywnym jak reszta bohaterem „Ślepnąc od świateł” czynią samą Warszawę, ukazując ją jako współczesną Sodomę i Gomorę, miasto zepsucia i utrapienia, które zasługuje tylko na to, by zatopić je w morzu apokaliptycznego ognia lub wodach starotestamentowego potopu. Pozbawiona nadziei, piekielna wręcz wizja Warszawy kontrastuje z kadrami z Buenos Aires, do którego chce wyjechać Kuba – ziemi obiecanej i jednocześnie raju utraconego głównego bohatera. Fakt, że akcja serialu toczy się w okolicach Bożego Narodzenia, sprawia, że „Ślepnąc od świateł” staje się współczesną opowieścią antywigilijną, w której wszelkie szanse na poprawę i wybaczenie zostały dawno pogrzebane, a konsekwencje występków są jedynie kwestią czasu. Smutna to i przytłaczająca wizja, powodująca niemiłe, podskórne przeświadczenie, że świat opisany w książce i tak dosadnie ukazany w serialu może istnieć gdzieś obok nas. Być może znacznie bliżej, niż moglibyśmy się spodziewać. „Ślepnąc od świateł” z sukcesem łączy budowanie klimatu z posuwaniem akcji na przód (czego na przykład zabrakło w niedawnym „Rojście” z Andrzejem Sewerynem i Dawidem Ogrodnikiem) i uzależnia niczym sprzedawana przez Kubę kokaina. Na objawy odstawienne polecam playlistę z muzyką z serialu, która już pojawiła się w serwisie Spotify. Można by jeszcze zaryzykować i pokusić się na mapkę Warszawy z miejscami przedstawionymi w serialu (których wychwytywanie w kadrach stanowi rodzaj ciekawej rozrywki dla mieszkańców stolicy), z popularnym wśród kibiców Legii barem kawowym „Źródełko” (swoją drogą nie znam ani jednej osoby, która choć raz zamówiłaby tam kawę) na czele. Ale to już opcja dla nieustraszonych, gotowych na niespodziewane spotkanie z kimś pokroju serialowego Daria. Ocena: 9/10 Źródło:
Ślepnąc od świateł to adaptacja bestselerowej powieści Jakuba Żulczyka z 2014. Fabuła opowiada o dealerze narkotyków zaopatrującym bogatych mieszkańców Warszawy. Chociaż jest to fikcja literacka, niektóre sceny przypominają prawdziwe wydarzenia i postacie. Autor wszystkiemu zaprzecza i twierdzi, że wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest przypadkowe, a celebrytów, o których mowa nawet nie zna. Trzeba przyznać, że niektóre z prawdziwych spraw, wydarzyły się już po premierze książki, więc autor nie mógł o nich wiedzieć. Jednak nie oznacza to, że nie możemy sobie tutaj powymieniać skojarzeń przychodzących do głowy w trakcie oglądania NA SPOILERY!!!!KubaGłówna postać budzi pewne skojarzenia z niejaki Cezarym P. (nie, nie tym aktorem). Aresztowany w kwietniu 2016, Cezary szybko zastał ochrzczony przez prasę „dilerem celebrytów”. Podobnie jak serialowy Kuba, jego klientelą byli bogatsi mieszkańcy Warszawy. Potwierdzono, że handlarz utrzymywał kontakty z ponad 200 klientami, z czego dużą część stanowią znane nazwiska. Byli wśród nich piosenkarze, aktorzy, prawnicy czy lekarze. Śledczy szacują, że handlarz wprowadził do obrotu ponad kg kokainy. Od zwykłych dilerów Cezary wyróżniał się jakością towaru. Miłośnicy takich używek na ogół otrzymują towar o czystości 10-30%, natomiast Cezary miał 40% co robi z niego prawdziwego Waltera White’a. W parze z jakością szła cena. Działka kokainy na ulicy kosztuje 200-300zł, jednak u Cezarego trzeba było zapłacić aż 500. Mimo to klientów nie brakowało i Cezary potrafił w ciągu dnia sprzedać jednej osobie 70 działek za 35000zł. Co różni prawdziwego dealera od serialowego to wiek (48 lat) oraz brak odpowiedniej ostrożności. W proceder zaangażowani byli członkowie jego rodziny a pieniądze diler inwestował w drogą restaurację w centrum Warszawy. Nieostrożność skończyła się kilkumiesięczną obserwacją przez ABW i aresztowaniem. Według dziennikarzy, którzy oglądali akta sprawy, lista klientów jest długa: prezenterki TVN, prezenterzy TVP2 i Polsatu, osóby związane z programem „Taniec z gwiazdami”, gwiazda popularnego serialu TVP, „nagradzany na festiwalach filmowych aktor”, a także „uwielbiana piosenkarka”.PosełJednym z klientów Cezarego był niedoszły poseł PiS i biznesmen Filip W. z Poznania. W wywiadzie z Faktem potwierdził, że latach 2009-2015 wydał na towar około 750 tys. zł, jednak obecnie unika używek. W serialu Kuba mówi do posła, aby „pozdrowił prezesa”, co oczywiście od razu przywodzi na myśl skojarzenia z partią zdarzeniem przychodzącym na myśl, jest sprawa senatora PO Krzysztofa Piesiewicza. W 2009 został on nagrany, gdy ubrany w damską sukienkę towarzystwie dwóch kobiet wciągał biały proszek. Senator twierdził, że były to leki, aczkolwiek miał życiu do czynienia z kokainą, ze względu na obracanie się wśród artystów. Co ciekawe nagranie te było wykorzystane do szantażu. Szantażyści wymusili w ten sposób od niego kilkaset tysięcy złotych, a po pewnym czasie i tak sprzedali nagranie prasie. W sprawie toczyły się dwa odrębne postępowania. W sprawie szantażu i „usiłowanie posiadania, udzielenia i nakłaniania do zażycia środków odurzających innych osób”. Po kilku latach szantażyści zostali skazani a Piesiewicz w 2018 prawomocnie uniewinniony. Warto też wspomnieć, że zanim został politykiem, Piesiewicz był scenarzystą prawie wszystkich filmów Krzysztofa na pasachW serialu mamy scenę, w której naćpany celebryta potrąca kobietę przechodzącą na pasach. Podobne zdarzenie miało miejsce w lipcu 2014 (książka wydana została w październiku 2014). Sam autor w wywiadzie przyznał jednak, że wypadek ten nie był wzorowany na prawdziwym i zarówno dla niego, jak i jego znajomych było zaskoczeniem, że coś aż tak podobnego naprawdę się wydarzyło. Dariusz K. (były mąż Edyty Górniak) potrącił ze skutkiem śmiertelnym kobietę przechodzącą na pasach. 63-latka zmarła. Badania wykazały, że celebryta był po spożyciu kokainy. W kwietniu 2016 r. sąd skazał go na 7 lat więzienia. Po apelacji wyrok obniżono do 6. Muzyk może jeszcze w tym roku wyjść na wolność. Odsiadkę w areszcie zaliczono mu na poczet kary, więc ma prawo ubiegać się o przedterminowe zwolnienie. Dziennikarze TVP Info sugerują, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że Dariusz K. zaopatrywał się w kokainę u Cezarego prowadzący talk-showBohater grany przez Cezarego Pazurę, do złudzenia przypomina Kubę Wojewódzkiego. Dojrzały mężczyzna zachowujący się jak nadekspresyjny nastolatek, zamiłowanie do szybkich i drogich aut i ekstrawagancki styl życia. Nie wspominając nawet o prowadzeniu bardzo popularnego programu w telewizji – Mariusz Fajkowski tu wspomnieć, że Wojewódzki blisko 10 lat temu był przesłuchiwany w sprawie narkotyków. Jeden ze świadków koronnych, zeznający w sprawie rozbitej mafii powiedział, że gwiazdor TVN, kupował po 20-30 gramów. Żadnych zarzutów jednak nie postawiono. Król TVN występował też w obronie Dariusza K. W swoim programie miał powiedzieć: „Czy Darek K. sypnie? Powiem Wam tak: Na szczęście jesteśmy kumplami. Obok Darka K. w tym kraju ćpają wszyscy!„Raper PiorunRaperów nagrywających gangsterskie teledyski jest zbyt dużo, aby ich tu wymieniać. Na YouTube możną znaleźć całe mnóstwo teledysków z „paleniem gumy”, „40 chamami bez koszulek” i „racami”. Na myśl przychodzą zespoły takie jak Hemp Gru czy Firma. Jednak wątek nawrócenia postaci Pioruna przypomina nieco twórczość niejakiego Bosskiego Romana. Artysta nagrywający typowy uliczny rap, w pewnym momencie przerzucił się na nieco ambitniejszy repertuar, jak sam określa „bardziej uduchowiony, głęboki, poruszający wiele tematów egzystencjalnych”. Muzyk w 2011 założył „Drużynę Mistrzów„, z którą nagrywał piosenki motywujące do sportu i rozwoju. Jego serialowy kolega, czyli wytatuowany „Król Turcji„, swoim pseudonimem przywodzi na myśl nagrywającego z Bosskim Romanem niejakiego Popka zwanego także „Królem Albanii„. Stylistyka marki reklamowanej przez Pioruna, czyli Szywniutko, przywodzi na myśl odzież sprzedawaną pod logiem Prosto. Jest to firma założona przez rapera Sokoła i specjalizująca się w sprzedaży odzieży Pioruna gra reżyser/scenarzysta serialu – Krzysztof już nawiązanie do rapu to występujący w głównej roli Kamil Nożyński, znany także jako „Saful” – członek grupy hip-hopowej BetlejemW serialu główny bohater mam za zadanie przejąć klub Betlejem, znajdujący się w zabytkowej kamienicy. Gangster chce postawić tam hotel. Przejęcie ma nastąpić dzieki poprzedniemu właścicielowi, który potwornie zadłużył obiekt. Przejęcie nie idzie zbyt dobrze, sprawa zostaje nagłaśniona w mediach społecznościowych, więc właściciel w desperacji wszystko podpala. Do złudzenia przypomina to sytuację z zabytkową kamienicą pod adresem Al. Jerozolimskie 57 w Warszawie. Właściciele próbowali ją bezskutecznie sprzedać. W marcu 2012 roku znalazła się grupa młodych animatorów, która zaproponowała im wynajęcie budynku za nieduże pieniądze na alternatywne centrum kultury. Właściciele pozostawali anonimowi, a w kontaktach z nimi pośredniczył niejaki Jerzy F., czyli jeden z pomysłodawców. Miejsce nazwane Jerozolima stało się niezwykle popularne; organizowano tam wernisaże, pokazy, wystawy i imprezy. Niestety wynajmujący pomieszczenia nie byli zadowoleni ze sposobu rozliczeń. Okazało się, że mimo regularnego zbierania pieniędzy na czynsz, miejsce zostało zadłużone na niebagatelną sumę zł. Nowy właściciel po jakimś czasie wymienił zamki, przejął kontrolę nad fan-page i zatrudnił ochroniarzy. W mediach społecznościowych zwrzało. Po kilku miesiącach klub zaczął działać na nowo pod nazwą „Nowa Jerozolima”. Jednak w 2016 sam klub, jak i wszystkie pracownie zostały zamknięte a kamienica w bananachBanany to bardzo popularny sposób przemycania narkotyków. Najświeższa sprawa tego typu pochodzi dosłownie sprzed kilku dni. Pracownicy supermarketu Stokrotka w Sosnowcu odkryli dziwne cegiełki w kartonie z bananami. Okazało się, że są to narkotyki. Wcześniej w tej samej sieci sklepów na terenie trzech województw: mazowieckiego, łódzkiego i dolnośląskiego także odkryto narkotyki ukryte w owocach. Policja do tej pory przejęła 220kg narkotyków pochodzących z Ekwadoru. W 2016 podobne paczki znaleźli pracownicy Lidla. Było tam aż 400 kilogramów! Wartość takiej zgubionej przesyłki to ok. 80 milionów złotych. W 2015 roku w Broniszach pod Warszawą znaleziono 178 kilogramów kokainy, także w bananach. W 2012 w sieci Auchan znaleziono 71 kilogramów kokainy. Transporty te na ogół odnajdywane są w okresie przedświątecznym. Jednak nie chodzi o to, że Polacy w święta sięgają po więcej używek. W okresie świątecznym jest zwiększona sprzedaż dóbr, oznacza, że do kraju trafia więcej transportów i łatwiej jest coś przemycić w takim zalewie. Czasami grupy przestępcze bezpośrednio nadzorują taki transport, jednak zdarzają się im także wpadki. Tak czy inaczej, jakiś Kuba w tym roku będzie miał urwanie głowy z nagabującymi go głównego bohateraAuto głównego bohatera to BMW 5 F10. Jak chcecie się dowiedzieć coś więcej to sobie kupcie Auto-Świat i obfituje w liczne filmowe nawiązania. Oto niektóre z w której Kuba widzi w swoim aucie martwego Sikora, jest wzorowana na scenie z filmu Amerykański wilkołak w Londynie. Film został jednym z największych hitów lat 80., a scena przeszła do historii kina i była wielokrotnie cytowana i z potworem wzorowana jest na filmie Opętanie Andrzeja Żuławskiego. Reżyser w mieszkaniu jednej z bohaterek umieszcza plakat tego postapokalipsy wzorowane były na filmie Stalker. Autorzy nie ograniczyli się tylko do kręcenia czarno-białych zdjęć w odpowiednim formacie. Jako lokację zdjęciową wybrali opuszczoną miejscowość Prypeć koło z dzieleniem iryska na kilka części to nawiązanie do filmu Betlejem nawiązuje do sceny pożaru z filmu Ziemia z głównym bohaterem wożącym gangsterów do złudzenia przypominają sceny z filmu ujęć jest pożyczonych bezpośrednio z serialu Breaking Bad. Mamy na przykłada sekwencję przemytu narkotyków w ciężarówkach. Od Tarrantino z kolei twórcy z kolei pożyczyli sobie ujęcia z perspektywy pierwszej osoby, kręcone z to już wszystko. Oczywiście nawiązań i ciekawostek w serialu może być dużo więcej. Jeśli znacie jakieś niewymienione tutaj, podzielcie się nimi w podobał ci się artykuł, możesz podziękować, odblokowując reklamy na stronie, lub dzieląc się nim w mediach od świateł – recenzja serialu HBO Post Views: 63 669
Obraz Skoniecznego ma tę wspaniałą cechę, obecną w serialach z najwyższej półki, że nie opowiada tylko historii, ale za jej pomocą stara się nakreślić obraz naszych czasów. Mamy zatem różne kategorie osób, przychodzących do Kuby po białą śmierć – hipsterskich wegan, bananowych dzieciaków, imprezowiczów z pracą, której nie mogliby zrozumieć nasi dziadkowie, raperów, polityków, a także ogólnie pojęty establishment kulturalny. Każdy z tych archetypów posiada konkretną cechę zawodu życiowego. Kokaina występuje tutaj jako chwilowe uśmierzenie bólu egzystencjalnego, aczkolwiek należałoby interpretować schematyzowane postacie w odcięciu od niej. Innymi słowy, jak nieszczęśliwi byliby, gdyby akurat nie dostali działki, czyli co powoduje nimi, że w ogóle tego rodzaju znieczulenia potrzebują. Głównym mianownikiem, łączącym te postaci jest marazm tego lub innego rodzaju. Łączy się od nierozerwalnie z zawodem tą czy inną ideologią, co prowadzi ich do niemożliwości wydostania się z wytartych bohaterowie „Ślepnąc od świateł” znajdują w kokainie element wyostrzenia zastanej rzeczywistości, która zawodzi i w jakiś sposób zbudowanie jej na nowym kłamstwie. Kwestie przetrwania nie mają jednak dla nich żadnego znaczenia, są względnie ustawieni, perspektywiczni, przetrwał w nich jedynie ból natury egzystencjalnej. I jest to jak najbardziej zgodne z tym, co dzieje się w Polsce, czyli zawód związany ze zwróceniem się ku Zachodowi z całym jego kapitalizmem i progresywnością, która jednak nie jest w stanie zaspokoić „lęku i drżenia” obecnego w człowieku. Potrzebne jest coś nieustannie świeżego, żeby nadać kolorów zastanej rzeczywistości. Tym właśnie jest kokaina lub, w innym ujęciu, nowa ideologia, nawet gdy oparta na kłamstwie lub niedookreśleniu, atrakcyjna ze względu na świeżość ukazania codzienności i nadania znaczeniu kwestiom, które wydają się tego znaczenia nie posiadać. Wystarczy spojrzeć na ruchy nacjonalistyczne. Każdy z nich, oparty jest na niedookreślonych imponderabiliach, które wyostrzają potencjalnemu członkowi tych ideologii świat zastany. Nijaki marmur na ścianach nie jest już tylko marmurem, ale częścią modernizującej się Polski. Pseudokibice nie są tylko grupą agresywnych mężczyzn, ale młodymi patriotami wyrażającymi swój polityczny sprzeciw przeciwko Innemu. Skonieczny wykorzystuje kokainę jako ideologię tabula rasa, na której każdy może zapisać cokolwiek chce, jednocześnie pokazując, jak zbliżone jest pragnienie doprowadzające ludzi do różnych wniosków. Jak w zbliżony sposób jesteśmy zawiedzeni naszym stanem doczesnym i jak, mimo różnic, jesteśmy w tym któremu udaje się uniknąć tego poczucia zawodu, jest Dario, główny antagonista serii. Dario jest bohaterem prawie nietzscheańskim, przykładem tego, co zdarzyłoby się, gdyby postawę filozofii życia doprowadzić do ekstremum. Zanurzony w teraźniejszości, nie przywiązuje wagi do tego, co moralne lub obyczajne i nawet gdy pada, zachowuje konsekwencję, która zawsze wydaje się opłacać. Jako mistrz marionetek, w genialnej roli Frycza, panuje nad każdą sytuacją. Jest wyjątkowo podobny do anarchizującego Jokera z trylogii Nolana z tą różnicą, że jego celem nie jest udowodnienie fałszywości „posągowości” i wdrożenie anarchii jako jedynego sprawiedliwego systemu bez kompromisów, ale zdobycie władzy i stworzenie struktury. Choć tak dalekie w swoich celach, postacie te są bardzo podobne w sposobie ich realizacji. To właśnie nietzscheański aspekt Jokera i Daria, odrzucić odgórną moralność, a następnie stworzyć lepszą z punktu widzenia własnego solipsyzmu. I choć amoralność nie równa się immoralności, może do niej doprowadzić. W przypadku Jokera, jego plan skończył się niepowodzeniem ze względu na istnienie innego nadczłowieka, jego antytezy, aczkolwiek zdaje się, że Dario ostatecznie zwycięża. Można powiedzieć, że jego dążenie do stworzenia struktury ostatecznie mu się opłaciło, gdyż mierzył się tylko z innymi, proklamującymi inne struktury, nieporzucenie tych struktur w ciekawym tropem jest motyw potopu. Jest on na tyle interesujący, że proklamuje go przeprowadzający nas przez zaćpaną Warszawę Wergiliusz-Kuba. Zgodnie z Biblią, potop miał być Dies irae, mściwego Boga, karzącego ludzkość za grzechy, by zbudować na nowy, lepszy świat. W tym przypadku Kubę należałoby potraktować jako Adama tęskniącego za rajskim ogrodem, którego egzemplifikacją jest Argentyna, Niestety, rajski ogród skażony jest grzechem, gdyż to właśnie stamtąd pochodzi biała śmierć. Jeszcze wyrazistsza niemożliwość usunięcia przez symbolicznego Adama pierwotnego grzechu wynika z tego, że wprowadzając ów grzech do świata, usposobił do życia inną omnipotencję uosabianą przez Daria. W jednej z onirycznych scen Kuby pojawia się postać Daria. Na niemą prośbę głównego bohatera o zniszczenie tego świata, odpowiada, iż potop jest już nieopłacalny. Postać Szatana-Daria przejmuje poprzez odpowiednie korekty władzę na ziemi, dzięki zwycięstwu w walce z Bogiem i skłonieniu człowieka do ponownego popełnienia grzechu. Sugerują to również obrazy czarnych macek, które są, podobnie jak w Mother! Aronowsky’ego, czarnym, bijącym sercem świata, czy też miasta, karmiącym się każdą możliwą do interpretacji jest dużo więcej, szkatułkowośćtej produkcji zakłada tysiące dróg, którymi można podążać. W tym właśnie tkwi siła tworu Skoniecznego. Świat przedstawiony jest spójny, uderza swoją prawdziwością. Nawet gdy postacie robią coś kompletnie idiotycznego, wynika to z określonej cechy lub okoliczności. Świat przedstawiony wydaje się domknięty, w każdym z jego elementów dostrzec można za każdym razem coś nowego i nietuzinkowego. To produkcja starająca się stworzyć nowy polski krajobraz, który nie jest kinem moralnego niepokoju lub zagryzaniem ogórkami wódki w peerelowskich mieszkaniach. Pokazuje coś aktualnego, wtłacza świeżość w widnokrąg zastanych HBO
Przyznaję, że nie jestem przygotowany do tej recenzji o tyle, że nie czytałem literackiego pierwowzoru spod pióra Jakuba Żulczyka. Pisanie jej na „świeżo”, bezpośrednio po dwudniowej sesji z serialem, też może nie sprzyjać końcowej ocenie. Już teraz, na wstępnie, mogę stwierdzić tylko tyle, że jest ona niejednoznaczna – początkowo celowałem w 7 na 10, ostatecznie formalnie wystawiam 8 na 10, ale nie przywiązujmy do tego większej wagi. Poprzestańmy na stwierdzeniu, że mamy do czynienia z serialem dobrym, a w warunkach polskich – nawet bardzo dobrym. Postaram się pokrótce wyjaśnić, dlaczego tak uważam. Warszawa. Z jakich obrazów najlepiej pamiętam filmową Warszawę? Z serialu Ekstradycja, gdzie była szara i goła, cuchnęła latami 90-tymi. I z Pianisty, gdzie cały jej blichtr i splendor legł na oczach widza w gruzach. Warszawa z serialu Skoniecznego jest niejako miksem tych dwóch „Warszaw” – prostej, niewyszukanej, wręcz prowincjonalnej gangsterki, i bogactwa połączonego z wolnością, które są destruktywne nie tyle dla samej Warszawy, ile jej mieszkańców. Jest to więc Warszawa w ruinie nie tyle faktycznej, ile metaforycznej, co zresztą twórcy sami nam tłumaczą już w pierwszym odcinku, efektownie zatapiając ją w morskiej otchłani. Na tle takiej Warszawy pojawia się Jakub, renomowany diler narkotykowy, jeżdżący swym drogim BMW, jak batman batmobilem ,czy ratownik w „R-ce”. Postać nietypowa: nad wyraz ułożona, na pozór nienaganna, mówiąca wolno i tylko to, co w jej mniemaniu warto powiedzieć. Aż sztuczna. Zresztą tę sztuczność podkreśla wielu widzów, określając debiutującego na ekranie Kamila Nożyńskieo mianem „drewna”, które albo nie poradziło sobie z postawionym zadaniem, albo wypadło blado na tle niemal w całości znakomitego, drugiego planu. Ale w mojej ocenie za dużo w tym serialu pieniędzy, doświadczonych zagranicznych producentów, innych utalentowanych aktorów i generalnie, marketingowej maszynerii, by pozwolić sobie na to, by główny bohater zepsuł cały serial swoim aktorskim beztalenciem. To celowy zabieg, o czym dowiadujemy się w ostatnim odcinku, w rozmowie Kuby z pewną istotną dla całej fabuły postacią. Ta ostatnia scena jest kluczem do zrozumienia całej postaci Kuby i tego, w jaki sposób jest odgrywana przez Nożyńskiego. I wiecie co? Z tą ostatnią sceną – „kluczem” trudno wyobrazić mi sobie ten serial bez drewnianego Nożyńskiego – bo to drewno pod ogień do kominka, który ma skatalizować cały nasz odbiór dzieła. Dobrze, najtrudniejsze za nami. Teraz będzie już z górki. Bo jak inaczej określić grę drugiego planu, jak nie „rewelacyjnie”? Zacznijmy od Więckiewicza. Bałem się bardzo, że znów Więckiewicz zagra Więckiewicza. Lecz Więckiewicz się obronił, kreując postać gangstera na dorobku, który na ekranie nie jest znanym nam z innych obrazów “Więckiewiczem”, to jest: nie jest pijany, nie wygląda na sześćdziesiąt kilka lat, nie wylewa się z niego nihilizm; słowem – Smarzowski nie poznałby kolegi. Serialowy Jacek umie wpaść przekonywująco w furię, w czasie której nie tylko wydaje trzeźwe rozkazy, ale zdobywa się także na trzeźwą refleksję o świecie i ludziach (tu odwołuję do świetnej sceny rozmowy na basenie). Świta z dworu Jacka jest od niego znacznie mroczniejsza, ale musi taka być, skoro są jego „rękami” (bo Jacek nie brudzi sobie rąk). Zakapior o pseudonimie „Stryj”, grany przez Chabiora, to człowiek jedną nogą w latach 90-tych, a drugą w teraźniejszości – myśli i działa prosto, często instynktownie, często niesiony żądzami – pewnie dlatego jest tak przerażający. Gdzie mu jednak do głównego „bad ass’a” całego serialu, czyli gangstera Daria? O roli Jana Frycza wielu napisało wiele, w samych superlatywach, i naprawdę nie muszę tej prawdy powielać. Co zabawne, wiekowo to niemal ta sama postać, co Stryj, ale będąca jego zupełnym zaprzeczeniem; nawet wtedy, kiedy robi rzeczy tak brawurowe i skrajne, finalnie wychodzi na jego. Przeraża swoją zimną bezwzględnością, logiką nie znającą miejsca na sprzeciw, wreszcie tym, że jest jak karaluch, którego trudno zabić kapciem, i który zawsze niespodziewanie wyjdzie ci na spotkanie. Ktoś słusznie napisał, że tą rolą Frycz wykreował być może najlepszą gangsterską kreację w polskim kinie. W mojej ocenie nie są to czcze słowa. Dobre role można wymieniać jeszcze długo, tak dużo tu postaci nad wyraz autentycznych i złożonych. Można co prawda wskazać na słabo podkreślone role kobiece; choć pojawiają się relatywnie często, są normalne w anormalnej Warszawie Żulczyka, a ich zadanie jest tylko jedno – wyciągnąć głównego bohatera z wykreowanego przez niego świata, przyszyć do niego odrobinę normalności i ludzkich uczuć. Tu pojawia się też bardzo odważny oniryzm, w którym dobry sen o wymarzonej przyszłości, gdzieś daleko, gdzie jest spokojnie, kolorowo i ciepło, a u boku jest ukochana kobieta, miesza się z horrorem odnoszącym się do przeszłości. W pewnym momencie oniryzm staje się narkotyczną wizją, ostrożnie przenikając do świata rzeczywistego, i jeszcze bardziej podkreślając jego anormalny wymiar. Przez powyższe zabiegi jest w “Ślepnąc od świateł” sporo metafor, ale ostatecznie wychodzi to serialowi na dobre. Od strony technicznej jest więcej niż poprawnie. Dźwięk, ta zmora polskich filmów, jest nad wyraz dobry i wyraźny, a jeśli czegoś nie słyszymy, to albo z winy dykcji aktorów, albo z winy naszego „szeleszczącego” języka polskiego. Do tego dochodzi muzyka, potrafiąca niespodziewanie zagrać tonami przyjemnie kontrastującymi z obrazem. Dość wspomnieć, że jest tu miejsce zarówno na hip-hop, Chopina, jak i polską muzykę lat 80tych i 90tych. Równie dobrze prezentują się zdjęcia i montaż. Mogę tylko przyczepić się do jednej, nad wyraz statycznej sceny, z niezrozumiałych przeze mnie względów kręconej „z ręki”. Ale to wszystko niknie w bardzo dobrej całości, której najlepszą wizytówką jest scena wesela, trwająca niemal 9 minut i kręcona w całości na jednym ujęciu. Czy to najdłuższa tego typu scena w polskim filmie – nie wiem. Ale robi niesamowite wrażenie, mając na uwadze ilość przewijających się w niej aktorów, dialogów i akcji. “Ślepnąc od świateł” jest wielowymiarowe. To portret mrocznej Warszawy, która jest niczym szachownica z niedbale rozstawionymi pionkami. Jeden z tych pionków, główny bohater, postanawia w pewnym momencie rozpocząć przeciwko tej Warszawie prawdziwą vendettę, zapominając, że sam tę Warszawę współtworzy. Jest to więc vendetta przeciwko jego własnemu światu. Podobną walkę, lecz nie przeciw, lecz na rzecz „tego świata” toczy Dario. Walczy o należną mu reputację i utracone wpływy z dużą zapalczywością, choć tak naprawdę do końca nie wiadomo, dlaczego. To człowiek w głębokiej depresji, samotny, który nagle spotyka na swej drodze innego samotnego człowieka, u którego ta depresja dopiero zaczyna kiełkować. I mimo odpychającego świata i przerażających głównych bohaterów, bardzo chciałoby się zobaczyć, co wyniknie z tego spotkania w kolejnym sezonie. recenzja pierwotnie ukazała się na – z tego miejsca polecam lekturze towarzyszącemu jej Votum separatum autorstwa Marcina. Świetne zdjęcia,Spójna fabuła, Postacie drugoplanowe: Jan Frycz, Robert Więckiewicz, Janusz ChabiorStyl gry głównego bohatera może nie przekonywaćNajlepszy polski serial? W ostatnich latach obrodziło solidnymi polskimi serialami (głównie dzięki zagranicznym koncernom), ale w moim rankingu "Ślepnąc od świateł" zajmuje czołową lokatę.
ślepnąc od świateł chopin